Strona główna » Najlepsze lody na świecie. Czyli jakie?
Najlepsze lody na świecie. Czyli jakie?

Najlepsze lody na świecie. Czyli jakie?

Przyszło lato, byłem jednocześnie zadowolony, jak i lekko poddenerwowany. Nie cierpię gorąca, jednakże lato było początkiem wspaniałego sezonu, który celebruję od dzieciństwa.

Wszystko zaczęło się od małej miejscowości może poniżej piętnastu tysięcy ludzi. Miałem może z trzy lata, kiedy to moja babcia w najgorętszy dzień lata zabrała do najstarszej lodziarni w miejscowości. Jadłem wcześniej lody zakupione za pieniądze wyżebrane od rodziców, ale to co mnie czekało w tej lodziarni… nigdy tego nie zapomnę.

Kolejka była spora, a jako, że byłem tego typu bachorem, który nie mógł stać w jednym miejscu więcej niż minutę, skarżyłem się babci, że żadne lody nie są warte tyle czekania. Jednak moja kochana babcia pocieszała mnie, mówiła, że będzie warto oraz abym wytrzymał jeszcze minutkę. Kiedy to wreszcie podeszliśmy do lady byłem trochę smutny. Nie było lodów śmietankowych ani czekoladowych. Jedyne smaki tych lodowych przysmaków były jagoda, truskawka oraz malina.

Będąc zawiedziony poprosiłem po raz ostatni babcię o zmianę lodziarni na jakąś, która miała większą selekcję. Jednakże ta dalej mnie zachęcała do spróbowania dokładnie tej lodziarni. Nawet pani ekspedientka dołączyła do zachęcania. Wybrałem więc dwie kulki lodów jagodowych. Gdyż kto nie lubi jagód? Usiedliśmy z moją babcią przy malutkim plastikowym stoliku i zaczęliśmy się zajadać tymi nowymi dla mnie lodami.

Z momentem dotknięcia gałki wreszcie zrozumiałem dlaczego moja babcia tak mocno nalegała, abym spróbował tej lodziarni. Eksplozja smaku wypełniła moje usta, domowej roboty lody ze świeżych jagód sprawiły, że doznałem zastrzyku szczęścia w postaci najlepszych lodów, jakie kiedykolwiek jadłem. Delektowałem się każdym kęsem, każdym liźnięciem tego fioletowego złota.

Po ukończeniu mojej porcji byłem zarówno szczęśliwy, jak i smutny. Szczęśliwy, że miałem zaszczyt doświadczyć zupełnie nowych smaków, i smutny, gdyż zjadłem całą moją porcję lodów. Na szczęście moja kochana babcia szybko zrozumiała mój wyraz twarzy i zaproponowała mi kolejne dwie gałki na drogę do domu.

Podekscytowany przytuliłem moją babcię z całą siłą, jaką trzyletni dzieciak mógł dać. I od tamtego momentu każde lato zaczynam od wizyty dokładnie w tej samej lodziarni, zamawiając dokładnie te same lody, rok w rok.

A jeśli szukasz pomysłu na najlepsze lody domowe to polecamy puszyste lody chałwowe ze śmietanką.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*